Słowenia · Alpy Julijskie

Między skałami a słońcem - nasz Triglav (2863 m n.p.m.)

Wyprawę na Triglav rozpoczęłyśmy bardzo wcześnie rano w dolinie Kama, z parkingu Pri Lesi. Ruszyłyśmy jeszcze po ciemku, kiedy góry dopiero budziły się do życia. W powietrzu czuć było chłód i ciszę, a światło czołówek prowadziło nas przez pierwsze kilometry szlaku. To był jeden z tych momentów, kiedy człowiek czuje ekscytację, ale też ogromny szacunek do góry i tego, co przed nim.

Aleksandra Kost na szczycie Triglavu z panoramą Alp Julijskich w tle

Szlak przez chatę Prgarca

Szlak prowadzący przez chatę Prgarca był piękny i różnorodny. Początkowo otaczał nas las, później krajobraz zaczął zmieniać się w bardziej surowy i skalisty. Gdy wzeszło słońce, całe góry nabrały niesamowitych kolorów, a widoki z każdą godziną robiły coraz większe wrażenie. Szliśmy swoim tempem, spokojnie łapiąc rytm i ciesząc się każdą chwilą.

Podejście skalistym szlakiem w Alpach Julijskich z widokiem na zieloną dolinę
Surowe wapienne skały Alp Julijskich na trasie wyprawy

Dom Planika pod Triglavem

Podejście do Domu Planika pod Triglavem było wymagające, ale dawało ogromną satysfakcję.

Co ciekawe, ten odcinek można spokojnie przejść nawet będąc na oknie żywieniowym - organizm naprawdę potrafi więcej, niż nam się wydaje.

Pierwszy raz z uprzężą i via ferratą

Największe emocje zaczęły się powyżej schroniska. To był nasz pierwszy raz z uprzężą i via ferratą, więc pojawił się respekt, ale też ogromna ekscytacja. Stalowe liny, ekspozycja i świadomość, że każdy krok wymaga skupienia, sprawiły, że jeszcze mocniej przeżywałyśmy tę drogę i obserwowaliśmy innych.

Aleksandra Kost na via ferracie z stalowymi linami w drodze na Triglav
Aleksandra Kost w uprzęży i kasku tuż przed kluczowym odcinkiem via ferraty
Selfie z via ferraty - Aleksandra Kost w kasku Altitude Activities

Granice istnieją głównie w głowie

Im bliżej szczytu, tym bardziej czułam, że nie chodzi tylko o zdobycie góry. Chodziło o doświadczenie, o odwagę i o wyjście poza własny komfort. Kiedy stanęliśmy na szczycie Triglavu, pojawiła się ogromna radość i wdzięczność. Widoki były niesamowite, a słońce nad Alpami Julijskimi sprawiło, że ten moment stał się naprawdę wyjątkowy.

Aleksandra Kost przy drogowskazach na szlaku Triglavu
Radość po zdobyciu szczytu Triglavu - ręce uniesione w geście triumfu
Aljažev Stolp na szczycie Triglavu (2864 m) - charakterystyczna metalowa wieża z flagą Słowenii

To była podróż, która pokazała mi, że granice istnieją głównie w głowie. A prawdziwa siła zaczyna się tam, gdzie decydujesz się zrobić krok dalej.

Ciekawi Cię historia kolejnych wypraw górskich? Zobacz pozostałe osiągnięcia.