Słowenia · Alpy Julijskie
Między skałami a słońcem - nasz Triglav (2863 m n.p.m.)
Wyprawę na Triglav rozpoczęłyśmy bardzo wcześnie rano w dolinie Kama, z parkingu Pri Lesi. Ruszyłyśmy jeszcze po ciemku, kiedy góry dopiero budziły się do życia. W powietrzu czuć było chłód i ciszę, a światło czołówek prowadziło nas przez pierwsze kilometry szlaku. To był jeden z tych momentów, kiedy człowiek czuje ekscytację, ale też ogromny szacunek do góry i tego, co przed nim.

Szlak przez chatę Prgarca
Szlak prowadzący przez chatę Prgarca był piękny i różnorodny. Początkowo otaczał nas las, później krajobraz zaczął zmieniać się w bardziej surowy i skalisty. Gdy wzeszło słońce, całe góry nabrały niesamowitych kolorów, a widoki z każdą godziną robiły coraz większe wrażenie. Szliśmy swoim tempem, spokojnie łapiąc rytm i ciesząc się każdą chwilą.


Dom Planika pod Triglavem
Podejście do Domu Planika pod Triglavem było wymagające, ale dawało ogromną satysfakcję.
Co ciekawe, ten odcinek można spokojnie przejść nawet będąc na oknie żywieniowym - organizm naprawdę potrafi więcej, niż nam się wydaje.
Pierwszy raz z uprzężą i via ferratą
Największe emocje zaczęły się powyżej schroniska. To był nasz pierwszy raz z uprzężą i via ferratą, więc pojawił się respekt, ale też ogromna ekscytacja. Stalowe liny, ekspozycja i świadomość, że każdy krok wymaga skupienia, sprawiły, że jeszcze mocniej przeżywałyśmy tę drogę i obserwowaliśmy innych.



Granice istnieją głównie w głowie
Im bliżej szczytu, tym bardziej czułam, że nie chodzi tylko o zdobycie góry. Chodziło o doświadczenie, o odwagę i o wyjście poza własny komfort. Kiedy stanęliśmy na szczycie Triglavu, pojawiła się ogromna radość i wdzięczność. Widoki były niesamowite, a słońce nad Alpami Julijskimi sprawiło, że ten moment stał się naprawdę wyjątkowy.



To była podróż, która pokazała mi, że granice istnieją głównie w głowie. A prawdziwa siła zaczyna się tam, gdzie decydujesz się zrobić krok dalej.
Ciekawi Cię historia kolejnych wypraw górskich? Zobacz pozostałe osiągnięcia.